Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /wp-includes/cache.php on line 36

Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /wp-includes/query.php on line 21

Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /wp-includes/theme.php on line 540
Zabytki Jurysdykcji Karnej na Śląsku » „Mlaszczący w grobie wampir” na Muchoborze Wielkim
FB

„Mlaszczący w grobie wampir” na Muchoborze Wielkim

Muchobór Wielki, dawniej osobna miejscowość Gross Mochbern, włączona w granice miasta na początku lat 50-tych XX w., dziś jest jednym z zachodnich osiedli Wrocławia. Na  miejscowym cmentarzu, leżącym tradycyjnie od średniowiecza wokół lokalnej świątyni, miały miejsce w XVI w. wydarzenia, o których licznie wspominają śląscy kronikarze. Część z nich błędnie przywołuje rok 1517, jako czasy poniższych zdarzeń. W rzeczywistości w 1516 r. szalała w stolicy Dolnego Śląska i jej okolicach zaraza, na którą zmarło, według znanego wrocławskiego autora roczników Nikolausa Pola żyjącego w latach 1564-1632, blisko 2000 osób, i to jedynie w okresie dwóch miesięcy od września do listopada.

Społeczność porażona szokiem po ataku dżumy starała się wszelkimi dostępnymi sposobami wyjaśnić jej przyczyny oraz, co naturalne wskazać winowajców. W zasadzie nowożytne społeczeństwa uznawały trzy wyjaśnienia nękających je epidemii. Według pierwszej koncepcji, która zadowalała ówczesnych uczonych, epidemia mogła zostać wywołana przez czynniki takie, jak zepsute powietrze, niezwykłe zjawiska astronomiczne (np. komety) lub rozmaite wyziewy gnilne. Pogląd ten podzielała jeszcze w XVII stuleciu większość ówczesnych medyków, a i nie była ona obca jeszcze lekarzom z I poł. XVIII stulecia. Według kolejnej teorii starano się wskazać siewców zarazy, którzy celowo szerzyli chorobę. Należało ich więc odnaleźć i z całą surowością ówczesnego prawa ukarać. Według trzeciego poglądu, to sam Bóg pragnął ukarać daną społeczność za jej popełnione grzechy. Pomimo odrębnych źródeł, te trzy koncepcje bez ustanku nakładały się na siebie w umysłach ówcześnie żyjących. Stwórca sygnalizował swoją dezaprobatę względem uczynków danej społeczności, dając znaki swojego niezadowolenia poprzez różne zjawiska niebieskie lub wysyłając piewców zarazy, złowrogie istoty rozsiewające rozmyślnie zaród śmierci. Według ówczesnych wierzeń, w przyczynach powstania zarazy miał też swój udział diabeł, albo jego demony, za pośrednictwem zmarłych, z których ciał uczyniły sobie tymczasową „siedzibę”, aby szkodzić żyjącym. W wielu miastach Europy ujawniły się „mlaszczące” nierozkładające się w grobach trupy, których bezpośrednio podejrzewano, a następnie wprost oskarżano o sprowadzenie zarazy. Należał do nich również pewien owczarz, zmarły w 1516 r. i pochowany na cmentarzu przykościelnym przy wspomnianej wyżej świątyni na Muchoborze. Jedynie kwestią czasu było wówczas przystąpienie do ekshumacji ciała zmarłego i jego egzekucji, celem zapobieżenia rozprzestrzeniającej się epidemii.

Ekshumację owczarza i odcięcie mu szpadlem głowy wielokrotnie, jak już wspomniano, cytowali różni dziejopisarze, najczęściej nie podając przyczyny powrotu z zaświatów dawnego mieszkańca najpewniej Muchoboru. Jedynie jeden z nich oprócz opisania złowieszczej, pośmiertnej działalności owczarza wspomniał też o jej przyczynie. Mianowicie według jego wiedzy, a był nim duchowny z kościoła św. Elżbiety we Wrocławiu, matka owczarza ochrzciła swoje dziecko powtórnie, za drugim razem przekazując je diabłu. Motyw ten często pojawia się w tematyce procesów o czary i magię. Dlatego po śmierci, siły diabelskie upomniały się o ciało owczarza i za jego pomocą szkodzili żyjącym, w ramach paktu, zawartego przez matkę zmarłego.

Nie wiadomo czy odrąbanie głowy zmarłemu i wyniesienie jej poza obręb cmentarza zakończyło sprawę jego pośmiertnej aktywności, jednak główny cel tego zabiegu został osiągnięty - epidemia ustąpiła. Jak wiadomo na podstawie innych, znanych przypadków tego typu, sama dekapitacja nie wystarczała. Należało trwale unicestwić zwłoki osoby podejrzanej o pośmiertną złą działalność wobec żywych. Tylko spalenie ciała na popiół i wrzucenie resztek do cieku wodnego lub zakopanie w głębokiej jamie było gwarantem nastania spokoju w danej miejscowości dotkniętej zarazą „wampiryzmu”. I w tym przypadku nie postąpiono wbrew tradycji i wierzeniom – ekshumowane zwłoki nieboszczyka poddano kremacji.

Ważniejsza literatura:
J. Delumeau, Strach w kulturze Zachodu XIV-XVIII w. Oblężony gród, Warszawa 2011.
N. Pol, Jahrbücher der Stadt Breslau. Zum erstemal aus dessen eigener Handschrift, hrsg. v. J. G. Büsching, Bd. III, Breslau 1819.
M.L. Wójcik, Chwile strachu i trwogi. Klęski żywiołowe, konflikty zbrojne i tumulty w średniowiecznym Wrocławiu, Racibórz 2008.