FB

Badania archeologiczne szubienicy w Wojcieszowie

Artykuł został opublikowany w czasopiśmie „Sudety” nr 11/104, listopad 2009, s. 20-21. 

Szubienica została wybudowana w pewnym oddaleniu od miejscowości na skłonie wzniesienia o nazwie Trzciniec. Obecnie trudno z niego dostrzec leżące poniżej zabudowania Wojcieszowa. Inaczej jednak było w czasach funkcjonowania opisywanego miejsca straceń. Teren wokół konstrukcji zapewne nie był zalesiony i ludzie zamieszkujący miejscowość dobrze wiedzieli wieńczącą wzgórze szubienicę i powieszonych na niej skazańców. Taka lokalizacja podyktowana była z jednej strony wymogami higienicznymi z drugiej natomiast wymową symboliczną. Zwłoki skazańca mogły wisieć nawet do dwóch lat póki wiązadła trzymające kości nie rozłożyły się całkowicie i trup nie spadł na ziemię. Tego typu zabiegi miały zapobiegać rozwojowi przestępczości.

Murowana szubienica w Wojcieszowie należy do najlepiej zachowanych obiektów tego typu w Polsce. Niestety nie znamy dokładnej daty, kiedy została ona wybudowana. Przypuszczalnie to urządzenie penitencjarne pochodzi z XVII w., chociaż datacja ta jest bardzo ostrożna i wymaga głębszych studiów historycznych (szerzej na temat historii szubienicy patrz: „Sudety” nr 8, sierpień 2008, s. 15). Niegdyś takie konstrukcje stanowiły nieodłączny element panoramy prawie każdej większej miejscowości. Były one informacją dla mieszkańców i podróżnych, że tutaj przestrzega się ustalonych praw i surowo kara za popełnione przestępstwa. Wojcieszowskie urządzenie straceń wyróżniało się swoją wielkością na tle innych szubienic murowanych. Jej budowa pochłonęła zapewne znaczne środki i trudno sobie wyobrazić aby nigdy nie została wykorzystana do celów dla których ją stworzono - jak podawały do niedawna prawie wszystkie publikacje dotyczące jej historii.

Badania archeologiczne na dawnych miejscach straceń w Polsce mają charakter nowatorski i koncentrują się głównie na obszarze Dolnego Śląska. Nie oznacza to jednak, że tylko tutaj występowały szubienice. Do wzrostu zainteresowania nad tymi obiektami przyczyniło się Stowarzyszenie Ochrony i Badań Zabytków Prawa, z którego to inicjatywy podjęto także badania obiektu w Wojcieszowie.

Miejsce wokół szubienicy, oprócz tego, że stanowiło plac egzekucyjny, było także placem gdzie chowano przestępców po wykonaniu na nich wyroku. Ciała ich, jako że należały do osób niegodnych, zmarłych śmiercią nieczystą, nie mogły być złożone w ziemi poświęconej. Z tego powodu z czasem wokół szubienicy powstawał swoisty cmentarz, określany czasami mianem „fałszywego cmentarza”. Pochówki te charakteryzowały się brakiem określonych zasad co do ułożenia zwłok. Często ciało było wręcz bezładnie wrzucane do dosyć płytkiej jamy. Potęgowało to element hańbiący wobec przestępcy. Dla ludzi żyjących w średniowieczu i wczesnych czasach nowożytnych bieg sprawiedliwości nie kończył się wraz ze śmiercią skazanego. Nikomu nie było też obojętne co się stanie z jego ciałem po śmierci, toteż przywiązywano do tego zagadnienia szczególną uwagę.

Większość grobów odkrytych w trakcie badań archeologicznych przy szubienicach koncentrowała się w pobliżu samego obiektu. Jak w przypadku innej zachowanej szubienicy z obszaru Dolnego Śląska (Miłków k. Jeleniej Góry), najwięcej znalezisk grobów wystąpiło naprzeciwko zachowanego wejścia. Kierując się tą analogią podobnie został zaplanowany wykop archeologiczny przy wojcieszowskiej szubienicy.

W dniach 20 – 23 sierpnia 2009 r. przeprowadzone zostały badania archeologiczne przy murowanym urządzeniu penitencjarnym na placu straceń w Wojcieszowie. Wzięli w nich udział autorzy i Leszek Różański, wszyscy ze SOiBZP, Norbert Borowski i Mieczysław Budziński ze Stowarzyszenia „Nasz Wojcieszów” oraz  Piotr Chmielewski, Radosław Marczak i Grzegorz Podruczny, jak również pracownicy interwencyjni z urzędu miejskiego w Wojcieszowie, oddelegowani do prac wykopaliskowych dzięki uprzejmości burmistrza Sławomira Maciejczyka.

Występujący w tym miejscu grunt był bardzo trudny do badań. Zawierał liczne kamienie i odłamki skalne co skutecznie hamowało postęp prac badawczych. Powierzchnia wykopu miała 32 m2. Pod warstwą humusu, bezpośrednio przy wejściu do szubienicy, odnaleziono dwa kute ręcznie gwoździe, w przekroju prostokątne o okrągłych dużych główkach, które prawdopodobnie zostały kiedyś wykorzystane w drzwiach. Oba przedmioty zostały zagięte w tych samych miejscach, dzięki czemu uda się ustalić jakiej grubości deski zostały pierwotnie użyte przy ich budowie. Niemal identyczne gwoździe odkryto podczas badań powierzchniowych przy reliktach szubienicy w górnołużyckim miasteczku Löbau. Miłym zaskoczeniem była, odnaleziona także przy wejściu, pruska moneta wybita w 1778 r. o nominale dwóch groszy (zwey groschen). Została zapewne zgubiona w okresie w którym opisywana szubienica nie pełniła już swojej funkcji. Miejsce to jednak ze względu na swoje walory krajobrazowe (widok na Pogórze Kaczawskie) było odwiedzane przez licznych turystów.

Odsłonięta została także przestrzeń pod łukiem wejściowym, gdzie odnaleziono bruk ułożony z małych i średnich rozmiarów kamieni. Przeprowadzone badania nie dały jednak spodziewanych efektów w postaci szczątków skazańców. Już na niewielkiej głębokości (ok. 50 cm) na całej powierzchni wykopu natrafiono na calec, czyli grunt, który nigdy nie został naruszony przez człowieka. Zaznaczyć jednak wypada, że szubienica służyła małemu ośrodkowi osadniczemu jakim był Wojcieszów, stąd też liczba egzekucji, która tutaj się odbyła, była na pewno niewielka. Dodatkowo przebadany teren stanowił tylko niewielki fragment z całości otoczenie tego urządzenia straceń. Z tego powodu planowane są dalsze badania archeologiczne w przyszłości.

Interesującym epizodem w historii Wojcieszowa, aczkolwiek jedynie legendarnym, pozostaje tzw. szkoła katów, która miała istnieć w tej miejscowości. Oczywiście takowej tutaj nigdy nie było, ponieważ system szkolenia kandydatów na katów nie odbiegał w zasadzie od edukacji w innych rzemiosłach. Sam Wojcieszów zapewne także nigdy nie posiadał własnego kata. Z dokumentów przechowywanych w Archiwum Państwowym we Wrocławiu, Oddział w Legnicy wynika, że jeszcze na początku XIX stulecia miejscowość ta podlegała pod katownię w pobliskiej Świerzawie. Dawny Kauffung wymieniany jest wśród osiemnastu miejscowości leżących w rewirze obsługiwanym przez świerzawskiego kata, podobnie z resztą jak szubienica w Lipie, której relikty zachowały się do dziś. Informacje o katach w Świerzawie pochodzą już z II połowy XVII w. Wymieniani są tam mistrzowie pochodzący ze znanych rodzin katowskich takich jak np: Mitmann (1687), Mende (1696), Böhmichen (1718), Schreiner (1721) i Kühn (1764). Zapewne to oni w razie zaistniałej potrzeby obsługiwali wojcieszowską szubienicę.

Paweł Duma, Krzysztof Grenda, Honorata Rutka, Daniel Wojtucki